FitMonday – układanka

Pomalutku, powolutku, tak bez pośpiechu układam swoje zdrowie jakąś jedną konkretną całość. Długo się zbierałam do tego wpisu, ale bardziej chyba z tego powodu, że sama jestem przerażona ogromem informacji, przytłoczona coraz nowymi chorobami, gdzie robisz coś dla jednej pogarszasz drugą. Zdołowana, zdemotywowana zrobiłam sobie RESET nie myślałam o niczym. Ale ponieważ za miesiąc są moje urodziny, chce wiedzieć że robię wszystko dla siebie, swojego zdrowia, dla moich dzieci. By miały zdrową, silną młodą mamę, by mąż miał atrakcyjną żonę, a nie tak jak teraz się czuję – ociężała, zaspana, zmęczona i totalnie bez sił.

Pokrótce co się zmieniło? Niewiele. Na diecie bezglutenowej poczułam się lepiej, ale nie dobrze. Przytyłam 3,5 kg pomimo pilnowania się na każdym etapie, tarczyca spadła za mocno, i spowodowała znów pogorszenie samopoczucia. Zawroty głowy, upadki. Mówię sobie dość. Wtedy na wizycie u endokrynolog, mówiąc o samopoczuciu, ta zasugerowała badanie krzywej insulinowej i cukrzycowej. I wtedy wszystko się zaczęło. Wyszło że do moich chorób Hashimoto, Niedoczynność Tarczycy, dopisuję kolejną Insulinooporność. Stosując dietę bezglutenową i bezmleczną, jadłam produkty o wysokim indeksie glikemicznym powodując wzrost wagi – bo skoki cukru i skoki insuliny, powodowało zawroty głowy, osłabienia, upadki. Zaraz to wszystko wyjaśnię, może komuś się przyda. Jedząc na nowo gluten i nabiał moja tarczyca znów poszybowała w górę na tyle wysoko, że moje samopoczucie siadło, a ja śpię w każdej możliwej pozycji, i o każdej porze. Rano wstaję i czuję się tak, jakbym w ogóle nie spała i przyjechał mnie jakiś walec. Jak już czułam się za kierownicą niedobrze, ospale i z kręciołem w głowie, zapaliła mi się lampka czerwona – ja muszę coś z tym zrobić, bo wożę swoje największe na świecie skarby! Wtedy poszłam na kolejną wizytę do endokrynolog z wynikami.

A teraz co nieco o mojej chorobie. Posilę się fajnym artykułem, który świetnie odzwierciedla moje samopoczucie i to co się ze mną dzieje.

CO TO JEST INSULINOOPORNOŚĆ?

Insulina jest hormonem wydzielanym przez trzustkę. Jest niezbędna do prawidłowej pracy naszego organizmu. W dużym uproszczeniu: jedną z ważnych jej funkcji jest zmniejszenie poziomu glukozy we krwi. Trzustka produkuje ją w odpowiedzi np. na spożycie pokarmu zawierającego węglowodany. I jest to zdrowa reakcja organizmu. Organizm broni się przed zbyt wysokim, utrzymującym się poziomem cukru we krwi. Zadaniem insuliny jest transport energii (cząstek glukozy) do naszych komórek. Tworzy magazyny energii. Ale…

Stale utrzymujący się wysoki poziom insuliny nie jest dobry. W takiej sytuacji inny hormon – glukagon nie może zostać włączony. Ma on funkcje odwrotną niż insulina. Wiąże się to z niemożnością spalania tkanki tłuszczowej.

Wysoka insulina = niski glukagon

Czyli

Pakowanie energii w komórki i budowanie a nie spalanie tkanki tłuszczowej.

Dopóki insulina będzie blokowała glukagon, dopóty procesy spalania zapasów energii z tkanki tłuszczowej nie zostaną włączane.

Dochodzi do sytuacji, gdzie „wagoniki” insuliny z zapakowaną „energią” szukają wejścia do komórek, jednak okazuje się, że te wejścia są zamknięte lub zapełnione. Wszystko jest ładowane do tkanki tłuszczowej – gdzieś tą energie trzeba skumulować skoro nie jest w danym momencie potrzebna. Trzustka szwankuje – produkuje za dużo insuliny w stosunku do sytuacji, czyli np. do spożytych węglowodanów (podobny efekt występuje czasem, gdy zjemy zbyt dużo produktu białkowego) bądź może produkuje jej kolejne porcje, gdyż organizm się „pogubił” i nie reaguje na obecną ilość.  Czasem u niektórzy osób reakcję wywołuje nawet zapach czy myśl o czymś super mega pysznym do zjedzenia. Tkanki stają się oporne – czasem wszystkie, czasem część. Nie chcą przyjmować wagoników insuliny z energią. „Tory” uległy zablokowaniu.

Gdy mamy problem z insuliną nawet cele treningowe nie idą jak powinny. Zamiast budować masę mięśniową budujemy tkankę tłuszczową, zamiast spalać tkankę tłuszczową, cóż… stoimy w miejscu.

JAK SOBIE Z NIĄ RADZIĆ? JAK SCHUDNĄĆ?

Stale utrzymujący się wysoki poziom insuliny powoduje insulinooporność, ale nie leczona może doprowadzić do innych chorób np. cukrzyca typu 2. Kobiety, których dotyczy temat PCOS, również mają problemy z insuliną, więc należy trzymać rękę na pulsie.

ZACZNIJ OD BADAŃ LEKARSKICH:

Podstawowym badaniem jest krzywa cukrowa i krzywa insulinowa trzy punktowa, czyli: wykonujesz pomiar krwi na czczo, pijesz glukozę, potem wykonujesz pomiar po godzinie i po kolejnej. Jednak gdy insulinooporności towarzyszy wysoki poziom glukozy na czczo, wtedy jej spożycie nie jest dobrym pomysłem. Możesz wykonać to zjadając swoje tradycyjne śniadanie.

Insulina na czczo powinna być jednopunktowa czyli do 10. Krzywa da nam obraz jak nasz organizm reaguje na spożycie glukozy (lub posiłku). Jeżeli w wyniku badania insulina czy glukoza nie opada do normy w trzecim pomiarze, to jedzenie  co 3 godziny kompletnie nie sprawdzi się.

Co dalej? Dalej należy przyjrzeć się swojej diecie. Najlepiej załóż dziennik żywieniowy. Jest to duże ułatwienie. Przy problemach z insuliną czasem można „utyć” od produktu, który jest powszechnie uznawany za zdrowy. Trzeba podejść do sprawy bardzo indywidualnie. Nie zapisując wszystkiego co jesz i pijesz (zakładając, że trzymasz się założeń dietetycznych) nie dowiesz się co może jeszcze wywoływać u Ciebie skoki insuliny. Najzwyklej w świecie nie będziesz pamiętać.

Osoby z problemami insuliny mogą mieć  jej wyrzut nawet wtedy, gdy wyobrażą sobie jakieś jedzenie. Na to, że w ogóle zaczynają coś mielić buzią. Hardcore co?

Jak już wcześniej wspomniałam, schemat dnia typu: jedzenie 2,5-3 h nie sprawdzi się. Na badaniu krzywej insulinowej widać, że insulina nie powraca z reguły do normy, więc w jakim celu znów ją pobudzać? Wtedy nigdy nie zaczniemy czerpać energii zapasowej. Świetnie sprawdza się opcja 4 posiłków w ciągu dnia, w ciężkich sytuacjach nawet 3. Wszystko ma na celu ustabilizowanie sytuacji.

DIETA W INSULINOOPORNOŚCI

Tu liczy się przede wszystkim indywidualizm i obserwacja. Okazało się, że dieta na niskim indeksie/ładunku glikemicznym nie zawsze się sprawdza.

W tym przypadku często sprawdza się dieta rozdzielna, czyli węglowodany np. kasze oddzielnie i białka np. mięso oddzielnie. Odpowiednio dobrana ilość tłuszczy da nam sytość na dłużej, a skok cukru będzie zminimalizowany. Gdy dieta jest nisko węglowodanowa to źródłem energii stają się w większej części właśnie tłuszcze. Nie bójcie się tłuszczu;)

Musimy pamiętać, że celem jest uregulowanie nadmiernego wydzielania insuliny, a każdy posiłek zasobny w węglowodany będzie przyczyniał się do jej wyrzutu. Dlatego bardzo dobrze sprawdza się kolacja w postaci węglowodanów i wtedy idziemy błogo spać zamuleni od węgli:). Często ludzie cierpią na nietolerancje i problemy jelitowe, dlatego dozwolone są w tym wypadku raczej te bezglutenowe formy węglowodanów np. kasze. Gluten, czyli białko zbożowe ma niekorzystny wpływ na już podrażnione i cieknące jelita.  Jeżeli w raz z insulinooporności występuje jakaś choroba autoimmunologiczna, wtedy lista produktów z których możemy korzystać niestety mocniej zawęża się.

TRENING W INSULINOOPORNOŚCI

Niestety, ale w przypadku insulinooporności, nie każdy trening jest dobry. Są przypadki z tak zaawansowaną insulinoopornością, że trening polega jedynie na spacerach. Problemem jest duże zestresowanie organizmu tą przypadłością, wysoki poziom kortyzolu, a trening tylko pogarsza sprawę.

Często także ładowanie po zakończonym treningu okazuje się nie trafione. Organizm zbyt mocno wyrzuca insulinę, a biorąc pod uwagę „zamknięte tory” nie koniecznie wypite białko czy zjedzony banan powędruje do mięśni.

Lepiej wykonać wysiłek krótki, a intensywny, czasem nawet zrobiony dwa razy w ciągu dnia aby mniej stresować organizm. Krótki bieg, krótki HIIT a nie godzinny czy nawet dłuższy w imię zasady ” im więcej tym lepiej”. To tak nie działa:). U niektórych osób, na samym początku, czasem kończy się niestety tylko na spacerach.  Są przypadki gdzie lepiej sprawdza się masaż niż wykańczający trening Cross Fit.

Wiedzę do posta zaczerpnęłam z TEGO artykułu. Sama przeczytałam już kilka książek. Czas w końcu to ogarnąć w całość i zacząć działać. Dla siebie, dla zdrowia, dla rodziny.

Teraz już wiem, czemu jedząc co 3h, trenując Chodakowską nawet 6xtyg, nie jedząc słodyczy TYŁAM. Tyję od myślenia o nich.. Rozpoczęłam leczenie farmakologiczne, teraz czas na leczniczą dietę oraz rower. Skoro znam już wroga, mogę z nim walczyć. A Was proszę o kciuki:) Jeśli chcecie, będę wrzucać przykładowe jadłospisy:)

Stawiam na dietę o niskim IG, typowo dla diabetyków, bo jak widać jestem zagrożona cukrzycą. Nie wyeliminuję całkowicie przez to glutenu i nabiału, ale ograniczę do minimum. Bo to jest ważne przy hashimoto i niedoczynności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s