BEAUTY – pielęgnacja oczu

Oczy. Ważne czy nieważne w pielęgnacji? Na tyle lat, co pracuje z klientkami i w kosmetykach, jedynie 2 na 10 moich klientek używa kremu pod oczy. Gdy wykonuję makijaż, i przechodzę do kremu pod oczy, klientki pytają „a co teraz pani robi?”.

Może zacznę od kilku słów o kremach – używać ich czy nie?

Wiele z nas, kobiet, uważa że to zbędny wydatek. „No bo przecież mogę użyć pod oczami kremu do twarzy i wyjdzie na to samo”. Nie, nie na to samo. Skóra pod oczami jest bardzo cienka i delikatna. Do tego występują na niej zasinienia po nieprzespanej nocy, których na reszcie twarzy brak.  Mimiczne zmarszczki pojawiają się znacznie wcześniej niż na policzkach czy czole. Także jak widać różnica jest spora. A przynajmniej wystarczająca, by używać do tej okolicy innego kremu. Dlaczego? Bo składniki zawarte w kremie na dzień, tudzież na noc, są zupełnie inaczej dobrane do potrzeb skóry. Składnikami głównymi w kremach pod oczy są peptydy, kofeina, które niwelują zasinienia, witamina C, która rozjaśnia, składniki wygładzające te pierwsze zmarszczki od uśmiechów (lub złości i smutków, jak kto woli). Są one również w dużo mniejszym stężeniu, niż składniki kremów na dzień czy noc, które muszą działać silniej. Jakie to ma znaczenie? Spore. Bo nakładając silny krem na dzień (lub noc) pod oczy, nie trzeba być alergikiem, by oczy zaczęły łzawić, piec lub się podrażniać. No i ostatnie – krem pod oczy nie działa! No a jak ma działać, jak składniki kremów na dzień nie niwelują problemów skóry pod oczami, nie zawierają odpowiednich składników do ich pielęgnacji.  Także zachęcam do wypróbowania i zmiany takich nawyków, a zobaczycie różnicę – naocznie 🙂

Jednak na tym dbanie o oczy się nie kończy.

img_0318

 Osoby zwłaszcza noszące szkła kontaktowe, tak jak ja, doskonale wiedzą jak ważne jest dbanie o wzrok. Występują już na szczęście soczewki kontaktowe, zawierające filtry przeciwsłoneczne, a jeśli używamy zwykłych pamiętajmy o okularach przeciwsłonecznych! Niestety wiele osób wierzy, że najtańsze okulary z marketu zapewniają nam ochronę przed słońcem.. Prawda jest niestety zupełnie inna. W bardzo ciemnych szkłach nieposiadających filtrów UV źrenice naturalnie się rozszerzają, co daje szerszą „drogę” promieniowaniu UV do wnętrza oka. Taka dodatkowa ilość światła słonecznego może spowodować schorzenia lżejsze, jak na przykład tzw. letnie zapalenie spojówek, które objawia się uporczywym zaczerwienieniem, łzawieniem i pieczeniem oczu, a także prowadzi do poważniejszych chorób jak zaćma, skrzydlik czy czerniak oraz uszkodzeń siatkówki czy degeneracji plamki żółtej. Stąd warto kupić jedne porządniejsze okulary, z certyfikowanymi filtrami (CE, za które niestety musimy trochę więcej zapłacić) u sprawdzonego optyka. Brązowe oprawki są ponadczasowe i pasują praktycznie każdemu. Wybierajmy również jaśniejsze szkła, np brązowe, zielonkawe czy szare. Nie meczą one oczu i są bezpieczniejsze. Szkła żółte i pomarańczowe są idealne w pochmurne dni, tak, nie zapominajmy o okularach również w te dni, kiedy nie ma słońca – promieniowania UV wtedy nie brakuje.

Gdy planujemy spędzić więcej czasu na bardzo nasłonecznionym terenie, na przykład nad morzem, warto zaopatrzyć się w okulary z powłoką antyrefleksyjną i filtrem polaryzacyjnym. Polaryzacja neutralizuje odbijanie się światła od wody i piasku, a jednocześnie zwiększa kontrast i podkreśla kolory, natomiast powłoka antyrefleksyjna zapobiega odbijaniu się światła od okularów, czyli tak naprawdę od naszego oka chroniąc je bezpośrednio.

img_0320

Niestety, spędzamy przed komputerem lub telewizorem po kilka, a nawet kilkanaście godzin dziennie. To oczywiście może powodować problemy z oczami i ze wzrokiem: łzawienie, pieczenie, ból. Nie powinniśmy się do tego przyzwyczajać i traktować jako część życia. Niektóre z tych bagatelizowanych przypadłości, nie leczone, prowadzą do niewyraźnego widzenia, a w konsekwencji do bardziej poważnych problemów. Nie jest to wina samego patrzenia w ekran monitora czy telewizora. Komputery emitują ciepło, co zwiększa temperaturę powietrza i obniża wilgotność, dlatego nasze oczy mogą być przez to bardziej wysuszone, co często prowadzi do zespołu suchego oka. Pamiętajmy zatem o nawilżaniu oka, rano przed zrobieniem makijażu wpuśćmy kropelki, i powtórzmy w ciągu dnia jeśli jest taka konieczność.

Co ma jeszcze wpływ na nasz wzrok i oczy? A no DIETA 🙂 Luteina działa jak naturalny filtr UVA i IVB, który wyłapuje szkodliwe dla oczu światło, ponieważ gromadzi się w plamce żółtej i centralnej części siatkówki oka i jest bardzo silnym antyoksydantem. Jest więc dla naszego organizmu niezbędna, jednak musimy dostarczać ją z zewnątrz (w pożywieniu). Luteinę można znaleźć we wszelkich ciemnozielonych warzywach – zwłaszcza w szpinaku, jarmużu, zielonej kapuście, brokułach i brukselce, ale również w dyni i czerwonej papryce.  Antyoksydanty – to właśnie one neutralizują niszczycielskie wolne rodniki i nie pozwalają na tworzenie się substancji uszkadzających naczynka krwionośne. Najwięcej antyoksydantów znajdziemy w produktach bogatych przede wszystkim w witaminę C: owocach dzikiej róży i rokitnika, popularnej już aceroli, wszystkich owocach i warzywa o intensywnej barwie, szpinaku. Dieta „dla oczu” powinna również zawierać cynk, który wchodzą w skład enzymów neutralizujących wolne rodniki i zapobiegają ich ponownego powstawaniu i bierze udział w wytwarzaniu rodopsyny, dzięki której rozróżniamy odcienie szarości i widzimy po zmierzchu. Cynk znajduje się w pestkach dyni, w strączkach, rybach, owocach morza, jajach, pełnoziarnistym pieczywie. Ważne jest ponadto selen, miedź i mangan, które bezpośrednio zwalczają wolne rodniki. Dużo selenu zawierają dobre, sprawdzone ryby morskie, owoce morza, orzechy, kiełki pszenicy, czosnek i cebula; miedź znajdziemy w owocach morza, orzechach i awokado, a mangan – w orzechach, ciemnym, „uczciwym” pieczywie, fasoli, grochu i czarnych jagodach.

img_0321

Wracając do kremów po oczy i ich pielęgnację. Ważną rolę odgrywa tutaj również makijaż i demakijaż. Dlaczego makijaż? Składniki zawarte w podkładach, pudrach, bazach są raczej wysuszające delikatną skórę pod oczami. Stąd tak ważne jest nawilżenie jej przed tym. Jeśli nie nakładacie kremu rano, by „nie zaszkodzić makijażowi” to gwarantuję Wam, że jeśli wklepiecie krem do twarzy, następnie krem pod oczy, pójdziecie umyć zęby i dopiero wykonacie makijaż, obiecuję, że nie dość iż to nie zaszkodzi, to jeszcze poprawi wygląd makijażu. Wieczorem natomiast, musimy bardzo dokładnie oczyścić skórę wokół oczu. Demakijaż zaczynamy właśnie od nich. Najlepiej jest przyłożyć płatek kosmetyczny nasączony odpowiednim produktem, tak aby rozpuścić i zmiękczyć zalegające kosmetyki. Ruchami poziomymi zmywamy cienie na powiece, od zewnątrz do środka, nigdy odwrotnie. Pionowymi zaś pozbywamy się tuszu do rzęs, od góry do dołu. Czynność powtarzamy tak długo, aż płatki będą czyste. Zmywając cienie, staramy się nie naciągać delikatnej skóry wokół oczu, nie szorować jej i nie ciągnąć płatkiem rzęs. Wtedy dopiero czas na krem. Aby nie rozciągać zbędnie skóry wokół oczu, do aplikacji kremu używamy serdecznego opuszka palca i delikatnie WKLEPUJEMY go, aż do wchłonięcia.

img_0304

Od lat szukam idealnego kremu pod oczy. Ponieważ mimicznych zmarszczek dorobiłam się już jako nastolatka, bardzo późno decydując się na okulary korekcyjne, ciągle mrużąc oczy  (zaczęłam nosić dopiero przy wadzie wzroku -2,5 dioptrii.. nie popełniajcie mojego błędu.) od lat zmagam się z problemem. Ponadto dwójka dzieci i ciągłe wstawanie w nocy po kilka razy niezbyt dobrze wpływa na moje sińce pod oczami. Przetestowałam milion kremów i wiedzę na ich temat mam sporą. Ostatnio w moje ręce trafił krem pod oczy NUXE Splendieuse krem pod oczy 15m

img_0311

Co mówi o nim producent i co obiecuje?

Delikatny krem pod oczy Nuxe Splendieuse pomoże przywrócić skórze okolic oczu prawdziwy blask. Zapomnisz o szpecących, dodających lat cieniach pod oczami, Twoja skóra znów będzie wyglądała na wypoczętą. Krem zawiera ponad 90% składników naturalnych.

img_0313img_0315

Działanie:

Skóra wokół oczu to najdelikatniejszy obszar na całej twarzy, aby właściwie ją pielęgnować, potrzebujesz tego małego cudeńka, czyli kremu Nuxe Splendieuse o wyjątkowo bogatej formule. Preparat zawiera między innymi peptydy oraz witaminę C. Wraz z pozostałymi składnikami aktywnymi natychmiastowo rozświetla skórę okolic oczu. Dzięki regularnemu stosowaniu krem zmniejsza widoczność cieni pod oczami oraz rozjaśnia przebarwienia. Jednak ten kosmetyk nie tylko koryguje, ale i przeciwdziała powstawaniu cieni. Krem Nuxe Splendieuse ma doskonałą konsystencję, bezproblemowo się rozprowadza i świetnie się wchłania.

img_0312

Skład:

Aqua/Water, Glycerin, Glyceryl Stearate, Hydroxyethyl Urea, Ascorbyl Glucoside, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Butylene Glycol, Carbomer, Parfum/Fragrance, Etlingera Elatior Extract, Phenoxyethanol, Ethylhexyglycerin, Sodium Hydroxide, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Cocoglycerides, Dehydroacetic Acid, Sodium Gluconate, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Mica, Sodium Hyaluronate, CI 77891/Titanium Dioxide, Ammonium Lactate, Eichhornia Crassipes Extract, Morus Alba Leaf Extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Callus Powder, Crocus Sativus Flower Extract, Pancratium Maritimum Extract, Acetyl Tetrapeptide-5, Tocopherol (N3004/B).

img_0316

Zastosowanie:

Nuxe Splendieuse krem pod oczy polecany do codziennej pielęgnacji delikatnej skóry okolic oczu, szczególnie skóry z widocznymi cieniami i przebarwieniami.

Sposób użycia:

Niewielką ilość kremu delikatnie wklepać w okolicę oczu. Można stosować rano lub wieczorem albo dwa razy dziennie, w zależności od indywidualnych potrzeb.

img_0317

A teraz coś ode mnie.

Testuję go od ponad tygodnia, i miałam napisać o nim dopiero za jakiś czas, ale postanowiłam zmienić zdanie. Dlaczego? Bo ciężko mi trochę uwierzyć w to jak on działa.. W miniony weekend był ślub mojego ciotecznego brata. Ze względu na relacje jakie nas od lat łączą (jeden rocznik, razem wychowani przez tą samą babcie praktycznie w jednym domu, jedna ławka przez wiele lat szkoły) poszliśmy na wesele. Długo nie byliśmy, ale zawsze to jakieś zmęczenie. Zmywam makijaż, zrobiłam rozświetlający, taki z bazą rozświetlającą i na koniec perełki rozświetlające, zmywam, zmywam, waciki czyste a skóra dalej jak po rozświetlaczu. Co jest? Zmywam kolejny wacik, czysty. Przyglądam się.. skóra jakby był użyty korektor rozświetlający.. bez cieni, rozświetlona, gładka, jasna.. szczękę zebrałam z umywalki. Wklepałam krem i poszłam spać. On po prostu DZIAŁA!!! Używam go rano i wieczorem, skóra jest nawilżona, rozświetlona, bez większych cieni, wygładzona. Na tę chwilę dla mnie to najlepszy krem jaki miałam. A testowałam naprawdę wiele, nawet te z wyższej półki. Nie mniej jednak z decydującym werdyktem poczekam jeszcze z miesiąc 🙂

img_0319

*Wpis powstał przy współpracy z marką NUXE.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s